|
To mój artykuł pisany na potrzeby gazety "Razem z Tobą" z Elbląga (www.razemztoba.pl)
Dzisiaj, dla odmiany, zamiast młodzieżowego slangu, proponujemy gwarę,
która taka zwyczajna i normalna w Wielkopolsce, dla mieszkańców innych
regionów jest czymś zupełnie nieznanym i chwilami zabawnym. Artykuł
zawdzięczamy Marysi Czajkowskiej z Poznania, którą już jakiś czas temu
przedstawiliśmy w "Razem z Tobą" ("Ocalona wolność", RzT VII/2006 ).
Blubraj po poznańsku
Większość z nas, słysząc wyrażenie "gwara poznańska", kojarzy sobie
pojedyncze słówka lub też postać „Starego Marycha”, który blubrał
poznaniakom do ucha... w czasach gdy ja byłam jeszcze dzieckiem, a w
zasadzie miałam roczek :)
Zacznijmy jednak od początku, skąd pochodzi gwara poznańska, zwana też
wielkopolską i jakie ma korzenie. Jest ona jedną z najbardziej
specyficznych gwar regionalnych w Polsce. Po poznańsku mówi się nie
tylko w samym Poznaniu, ale i w całym województwie. Powstała w okresie
panowania pruskiego na tych ziemiach. Wiele słów więc ma zapożyczenia z
języka niemieckiego, są też takie które na stałe „wprowadziły” się do
poznańskie gwary, że trudno by pomyśleć, że słowo jest pochodzenia
niemieckiego.
Dzisiaj wiele z nas poznaniaków, pamięta już tylko pojedyncze słowa z
typowej dla naszego regionu gwary. Czasem też mimochodem jej używa, co
pewnie cieszy starszych mieszkańców miasta. Jednak jest zdanie, które
zna większość rdzennych mieszkańców Poznania oto one:
„W antrejce na ryczce, stały pyry w tytce”
W tłumaczeniu brzmi to tak:
„W przedpokoju na stołku, stały ziemniaki w papierowej torebce”
Dla turystów z innych regionów Polski, jak i z poza kraju, jednym z
wielu symboli Poznania jest pyra (ziemniak). Co się zgadza, bo wielu z
nas używa wyrażenia: „jestem poznańska pyra” – innymi słowy jestem
urodzona tu, w Poznaniu. Co też można powiedzieć i o mnie. Oczywiście
jest wiele innych symboli związanych z tymi miastem takich jak:
poznańskie koziołki na zabytkowym ratuszu, czy też wspomniana już wyżej
postać Starego Marycha. Jednak pewnie nie tylko to…
Gwarę typową dla mieszkańców Poznania w czasach PRLu spopularyzowali
dziennikarze nie istniejącego już „Radia Poznańskiego” nadając audycję,
gdzie w postać Starego Marycha wcielił się nie żyjący już Marian Pogasz.
Chociaż jest on postacią fikcyjną, dla nas poznaniaków jest on pewnym
symbolem. Zapewne niektórzy z nas mają w swoim domku tomik książki „Blubry
starego Marycha”, w którym można przeczytać zabawne przemyślenia i
przygody bohatera opowiedziane właśnie za pomocą gwary.
Na cześć postaci Starego Marycha w roku 2001 w Poznaniu przy ulicy
Półwiejskiej, obok Placu Wiosny Ludów, stanął pomnik ukazujący postać
Marycha z rowerem typowym dla jego czasów. Pomnik ma twarz Mariana
Pogasza, dającego głos Marychowi.
Kończąc, zachęcam Państwa do pielęgnowania waszej regionalnej gwary, bo
ona jest naszym dziedzictwem i warta jest naszej uwagi, choć dla
niektórych z nas (młodsze pokolenie) jest ona czasami uważana za coś
przestarzałego… Myślę jednak, że warto chociaż coś z niej zapamiętać, by
potem móc poblubrać.
Na koniec parę ciekawych, mam nadzieję, słówek, po których można
rozpoznać poznaniaka, a które mogą się Państwu wydać ciekawe, śmieszne,
a także niezrozumiałe.
Dynks – przedmiot bliżej nie określony słowem; coś
czego nie potrafimy nazwać. Często używany ze słynnym TEJ.
„Tej podaj mi ten dynks.”
Tej – słowo, którym zwracamy się do drugiej osoby np.
gdy coś od niej chcemy.
„Tej chodź tutaj!”
Bimba – słowo określające po prostu tramwaj.
Poruta – słowo określające wielką kompromitację.
Kalafa – twarz/gęba.
„Nie drzyj tej kalafy!”
Tuleja – pogardliwie o kimś, kto jest gamoniem.
Kejter – pies.
Fyrać – uciekać/ zwiewać gdzieś .
„Fyraj mi stąd!”
Dostać szplina – po prostu zwariować.
Na koniec wspomniana wyżej ryczka – malutki stołek mniejszy od taboretu,
i tytka - torebka papierowa, kiedyś taka brązowo - szara.
|
|