Mówimy po poznansku :)

Co inni powiedzieli ;)

Jak walczę z życiem :)

Zainteresowania ;)

Moje osiągnięcia

Moja galeria 

Moje prace plastyczne 

Art.z dawnych lat:

Czy współcześni licealiści..

Już te współczesne ;)

Moje artykuły -moja urostomia

Moje artykuły -bricker

Moje artykuły -ocalona wolność

Moje artykuły -smakowanie życia 

Blubraj po poznańsku

Moje artykuły - nowa przygoda


Inne

Różne linki

Strony zaprzyjaźnione

Moje miasto - w tym różne związane z Poznaniem pod strony :)

Mówimy po poznańsku

Porady ;)

Księga gości

Co się zmieniło?

Odpowiedzi dla wpisujących się do księgi gości..........

Ciekawostki :)

Ogłoszonka

Podziękowania :)

Zwyczaje :)

 

 statystyki www stat.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 Tutaj zamieszczę różne rzeczy związane z mową poznańską ;)

Opowiadanko z cyklu "Blubry Heli przy niedzieli" Juliusza Kubla. Opowiadanie zaczerpnięte z "tygodnika poznańskiego"

"Ja tego nie zniesę"

Tej, jaki ja miaam sen po zaśnięciu!...to nic tylko go na jawie wyjawić i jeszcze ludziom opowiadać, nie!... Ale zanim wam opowiem, co i jak, to muszę zaznaczyć, że ja ostatnio zupełnie czym Biniu! Bo on to by mógł nynać za piniądze! I to bez względu na sytuację gospodarczą! A jaa?! Tej! Caluteńką noc nic ino z boku na bok się obracam. Szczęście, że mam tylko dwa te boki, a nie więcej... I to się się dzieje już którą noc z rzędu!!! Kalafka w prawo, kalafka w lewo i tylko tak idzie od wieczora aż do rana! W ten sposób na mnie padło od zamartwienia... Konkretnie od czasu, jak się wydała ta cała poruta z tą dziurą, co jest większa czym sam budżet... Tej, a Biniu nic!
- Tak mataczyli i tak mataczyli, a nawet mataczyć będą dali...- powiada. - Od samego ujawnienia albo zatajenia żadna dziura ci sama nie zniknie.
Tak powiedział parę ładnych dni temu i pojechał do Czapur. Do Ciotki Boguchy. Ona jest już mocno knap. Ale jeszcze się na niejedne wybory szykuje. I to żadną taksówką! Na stojąco, na deskorolce wnuki ją zaciągną! Pomimo, że do urny ma drogi het!... No, a Biniu pofatygował się do ni na taką konzultację przed głosowaniem, kogo on ma wykreślić przez skreślenie ptoszkiem, tak jak by co pomogło, nie?... Ten mój stary, to ja nie wiem...
No. Pojechał, ale zamiast instrukcji od ciotki dostał od razu ptoszka. Ale nie o to się rozchodzi, że to zakazane, tylko takiego żywego od ciotki dostał. Konkretnie kurę. I to żadną tam rencistkę, tylko w wieku jeszcze produkcyjnym.
- Czy ty cierpisz? - mówię do ślubnego, jak ino zaparkował kurę u nas w antrejce. - Na serio chcesz tu trzymać, czy aby tak dla jaj?
- Dawają to brać, a biją to uciekać! - Byniu zapalił ćmika i zaczął pufać. - Nie wiesz, jak jest? Kura hałasu nie robi, może się w bloku przyjmie.
- W ty ciasnocie? - ja mówię. - Ja...ty, kejter i do tego jeszcze kura? To nie za dużo jak na dwa pokoje z kuchnią?
- Tam, nie wiesz, że kura niejedno zniesie? - Biniu bąknął. - Zresztą, jak co, to się ją dobije i będzie rosół.
To powiedział i śwignął się do gnicia...na leżankę. Tej, "kurę się odbije"! Ciekawe kto? Zomowcy wygineli, ja na sam widok pierza mam antyalergię, a on?... Biniu ma miękutkie serce, że nawet wąsiony nie rozdepnie.
Nic. W związku z okolicznościami kurę nazwali my "Budżetowa" i... została. A kłopoty razem z nią. No, bo ani ją natrzymać przy spłuczce, ani ją trzym napaść. A do tego nasz piesek tak trochę na nią patrzy jak na danie główne i bez protestów ciężko mu to zawetować. Od tygodnia dwa razy dziennie z Biniem na zmianę wyprowadzamy pieska i kurę na trawnik. Z kurą "Budżetową" idzie nam ciężej, bo nie dosyć, że na smyczy nie chce chodzić, to jeszcze od samej trawy nam chudnie i zamiast zwykłych jaj, mamy dodatkowe napięcia.
Nie wiem, czy ta kura mnie tak umęczyła, czy Biniu tą swoją rułą mnie tak uspokoił, czy też nerwy mi się na to wszystko już wypotrzebowały, dosyć, że dzisiaj w nocy usnęłam jak bymbas, bez względu na sytuację. No i przyszedł do mnie w śpiku ten sen, co o nim wspominałam na samym początku. A śniła mi się ta nasza kura "Budżetowa". Nie jakaś podobna albo chociaż mniejsza, tylko taka sama jak od początku. I ta nasza kura w tym śnie konkretnie jest w tej sytuacji, że chce znieść, tej... a może nie! Czemu? No bo jajo jest kwadratowe! A to oznacza, że od zniesienia ty trudnej sytuacji mogą powstać negatywne skutki większe od samej kury. I tak się ptoszek miota od koncepcji do koncepcji, ale przecież się nie rozerwie, nie!
Obudziłam się spocona jak zmokła niedonioska...I wiecie co?
Przez ten mój sen kapi mi się, co miała na myśli ciotka Bogucha, jak dała Biniowi tego ptoka zamiast wskazówek do głosowania. No i postanowili my te naszą kurę "Budżetową" przetrzymać aż do wyborów. Weźmiemy ją do urny zamiast długopisu. Niech ona skreśla... Jak kura pazurą... Za nas
No bo jakby wyszło na to, że to znowu społeczeństwo coś sknociło, to ja tego kolejny raz nie zniesę!
Wypowiedziała się Helcia... Taka tam, kura domowa z Piątkowa, nie...

Koniec :)

Jeśli macie coś co dotyczy gwary poznańskiej przysyłajcie na mój adres email. Wtedy zamieszczę to na stronie- dzięki!

 

Strona powstała: sierpień 2005

Ostatnia aktualizacja strony: 13.06.2008

Copyright © 2005 Cybermaja Wszelkie prawa zastrzeżone.  Kopiowanie plików bez zgody webmastera jest zabronione!